Czytelnia

Czy język, którym mówisz kształtuje sposób, w jaki myślisz?

alt

 

 

Siedemdziesiąt lat temu, w 1940 roku, czasopismo popularno-naukowe opublikowało krótki artykuł, który wprawił w ruch jeden z najmodniejszych trendów intelektualnych XX wieku. Na pierwszy rzut oka w artykule nie było nic, co by wróżyło przyszłą sławę tego trendu. Sukcesu nie zapowiadał ani tytuł „Science and Linguistics“ („Nauka i Jezykoznawstwo“), ani miejsce publikacji, czyli magazyn M.I.T.‘s Technology Review (Przegląd Techniczny Politechniki ze stanu Massachusetts). Również autor, inżynier chemik, który pracował dla firmy ubezpieczeniowej i dorabiał jako wykładowca antropologii na Uniwersytecie Yale, był mało prawdopodobnym kandydatem do międzynarodowej sławy. A jednak Benjamin Lee Whorf wypuścił intrygujący pomysł o władzy rodzimego języka nad umysłem, a jego proza uwiodła całą generację, gotową wierzyć, że nasz język ojczysty ogranicza to, co jesteśmy w stanie pomyśleć.

W szczególności Whorf ogłosił, że języki Indian amerykańskich nakładają na osoby się nimi posługujące obraz rzeczywistości, który jest zupełnie inny od naszego tak, że osoby się nimi posługujące nie są w stanie zrozumieć niektórych najbardziej podstawowych pojęć, takich jak upływ czasu czy różnice pomiędzy przedmiotami (np. „stone“ – kamień) i działaniami (np. „fall“ – upadać). Przez dekady teoria Whorfa zaślepiała zarówno naukowców, jak i opinię publiczną. W cieniu jego teorii inni wytworzyli cały zakres pomysłowych twierdzeń o rzekomej władzy języka, np. że indiańskie języki zaszczepiły w osobach się nimi posługujących intuicyjne rozumienie konsepcji Einstaina dotyczącej czasu jako czwartego wymiaru lub też, że natura żydowskiej religii została określona przez system czasów w starożytnym języku hebrajskim.

Ostatecznie teoria Whorfa rozbiła się o twarde fakty i zdrowy rozsądek, gdy okazało się, że nigdy nie było dowodów na potwierdzenie jego fantastycznych twierdzeń. Reakcja na tę porażkę była tak poważna, że przez dziesięciolecia dalsze próby badania wpływu języka ojczystego na sposób naszego myślenia zostały zepchnięte na margines. Ale po 70-ciu latach przyszedł czas na to, by zapomnieć o traumie związanej z obaleniem teorii Whorfa. W ciągu ostatnich kilku lat nowe badania wykazały, że kiedy uczymy się języka ojczystego, nabywamy jednak pewne nawyki w myśleniu, które kształtują nasze doświadczanie w sposób znaczący i często zaskakujący.

Obecnie wiemy, że Whorf popełnił wiele błędów. Najpoważniejszym z nich było założenie, że nasz język ojczysty ogranicza nasze umysły i uniemożliwia nam myślenie w określony sposób. Główną jego tezą było twierdzenie, że jeżeli język nie zawiera słowa na określenie pewnej koncepcji, to osoby posługujące się tym językiem nie będą w stanie zrozumieć tej koncepcji. Jeśli, na przykład, w danym języku nie ma czasu przyszłego, to mówiący nim nie będą w stanie uchwycić naszego rozumienia przyszłości. Trudno zrozumieć, jak taka argumentacja mogła kiedykolwiek osiągnąć taki sukces, biorąc pod uwagę, jak wiele dowodów przeciwnych znajduje się dookoła nas. Kiedy pytasz w języku angielskim w czasie teraźniejszym „Are you coming tomorrow?“ („Czy przychodzisz jutro?“), czy masz trudności ze zrozumieniem przyszłości? Czy osoby mówiące po angielsku, które nigdy nie słyszały niemickiego słowa Schadenfreude, mają problem ze zrozumieniem koncepcji cieszenia się z czyjegoś nieszczęścia? Albo pomyśl o tym w ten sposób: Jeżeli zbiór gotowych słów w twoim języku określa pojęcia, które jesteś w stanie zrozumieć, jak mógłbyś kiedykolwiek wymyślić cokolwiek nowego?

PONIEWAŻ NIE MA DOWODÓW, że język zabrania myśleć osobom nim mówiącym, musimy spojrzeć w zupełnie innym kierunku, aby odkryć, w jaki sposób nasz język ojczysty rzeczywiście kształtuje nasze doświadczanie świata. Około 50 lat temu, znany językoznawca Roman Jakobson podkreślił w zwięzłej maksymie kluczowy fakt na temat różnicy między językami: „Języki różnią się zasadniczo tym, co muszą przekazać, a nie tym, co mogą przekazać“. Maksyma ta daje nam klucz do odblokowania realnej siły języka ojczystego: jeśli różne języki wpływają na nasze umysły na różne sposoby, to nie dlatego, że nasz język pozwala nam myśleć, ale raczej ze względu na to, że zwykle zmusza nas do myślenia.

Rozważmy następujący przykład. Przypuśćmy, że powiem wam po angielsku „I spent yesterday evening with a neighbor“ („Spędziłem wczoraj wieczór z sąsiadem/sąsiadką“). Słusznie możecie być zaciekawieni, czy mój towarzysz był mężczyzną czy kobietą, ale mam prawo powiedzieć grzecznie, że to nie wasza sprawa. Ale jeśli będziemy mówili po francusku lub niemiecku, nie będę uprawniony do podejrzliwości, ponieważ gramatyka języka zobowiązuje mnie do wyboru między Voisin lub Voisine; Nachbar lub Nachbarin (sąsiad lub sąsiadka). Języki te zmuszają mnie do poinformowania o płci mojego towarzysza bez względu na to, czy czuję, że to nie jest wasza sprawa. To oczywiście nie znaczy, że Anglicy nie są w stanie zrozumieć różnicy pomiędzy wieczorami spędzanymi z sąsiadami płci męskiej lub żeńskiej. Nie znaczy to jednak, że muszą brać pod uwagę płeć sąsiadów, przyjaciół, nauczycieli i wielu innych osób za każdym razem, gdy pojawiają się w rozmowie, podczas gdy osoby mówiące w niektórych językach są do tego zobowiązane.

Z drugiej strony, język angielski zobowiązuje cię do określania niektórych rodzajów informacji, które nie muszą być podane w innych językach. Jeśli chcę powiedzieć w języku angielskim o kolacji z moim sąsiadem, nie muszę wskazywać płci sąsiada, ale muszę coś powiedzieć o czasie zdarzenia: muszę zdecydować, czy zjedliśmy (we dined), jedliśmy (have been dining), jemy (are dining), będziemy jeść (will be dining) i tak dalej. Z drugiej strony, język chiński nie zobowiązuje osoby mówiące do określenia dokładnego czasu akcji w ten sposób, bo sama forma czasownika może być wykorzystana na działania przeszłości, teraźniejszości lub przyszłości. Ponownie, to nie znaczy, że Chińczycy nie są w stanie zrozumieć pojęcia czasu. Ale to nie oznacza, że są zobowiązani do myślenia o czasie, kiedy opisują działanie.

Kiedy język rutynowo obliguje nas do określania niektórych rodzajów informacji, wtedy jesteśmy zmuszeni do zwracania uwagi na pewne szczegóły w świecie i na pewne aspekty doświadczenia, co nie musi występować u osób mówiących w innych językach. A ponieważ takie nawyki w mówieniu są uprawiane od najmłodszych lat, to jest naturalne, że mogą one przerodzić się w nawyki umysłowe, które wykraczają poza sam język, wpływając na twoje doświadczenia, poglądy, skojarzenia, uczucia, wspomnienia i orientację w świecie.

ALE CZY ISTNIEJE jakikolwiek praktyczny dowód, że tak się dzieje?

Przyjrzyjmy się ponownie rodzajnikom. Języki takie jak hiszpański, francuski, niemiecki i rosyjski nie tylko zobowiązują do myślenia o płci przyjaciół i sąsiadów, ale również przypisują rodzaj męski lub żeński całej gamie przedmiotów martwych, często w sposób losowy. Co jest szczególnie kobiecego w brodzie Francuza (la barbe)? Dlaczego w języku rosyjskim woda ma rodzaj żeński i dlaczego chwilę po tym jak zanurzymy w niej torebkę herbaty staje się męska? Mark Twain w swojej tyradzie „Okropny język niemiecki“ („The Awful German Language“) głośno ubolewał nad taką niekonsekwencją rodzajników, jak żeńskie rzepy i nijakie dziewice. Jednocześnie twierdził, że było coś szczególnie perwersyjnego w niemieckim systemie płci, co w języku angielskim jest niezwykłe, tak jak wśród innych europejskich języków, które nie traktują rzepy ani kubka herbaty jako męskie lub kobiece. Języki, które posiadają rodzajniki „on“, „ona“ zmuszają do mówienia o jakimś obiekcie w sposób, jak gdyby ten obiekt był mężczyzną lub kobietą. I każda osoba, w której języku ojczystym występują rodzajniki powie, że jest to nałóg i że jest niemożliwe, aby się tego pozbyć. Kiedy mówię po angielsku, mogę powiedzieć o łóżku, że „ono“ („it“) jest zbyt miękkie, ale jako hebrajski native speaker, tak naprawdę czuje, że „ona“ („she“) jest zbyt miękka. „Ona“ pozostaje żeńska całą drogę z płuc do głośni i jest wykastrowana jedynie, kiedy osiągnie czubek języka.

W ostatnich latach różne eksperymenty wykazały, że gramatyczne rodzajniki mogą kształtować uczucia i skojarzenia osób mówiących w danym języku w kierunku obiektów wokół nich. Na przykład, w latach 90-tych psycholodzy porównali skojarzenia pomiędzy osobami mówiącymi po niemiecku i hiszpańsku. Istnieje wiele rzeczowników nieożywionych, których rodzajniki (płcie) w obu językach są odwrócone. Na przykład, niemiecki most jest rodzaju żeńskiego (die Brücke), ale el puente w języku hiszpańskim jest rodzaju męskiego; to samo dotyczy zegarów, apartamentów, widelcy, gazet, kieszeni, ramion, znaczków, biletów, skrzypiec, słońca, świata i miłości. Z drugiej strony, jabłko jest rodzaju męskiego dla Niemców, ale żeńskiego w języku hiszpańskim, tak samo jak krzesła, miotły, motyle, klucze, góry, gwiazdy, stoły, wojny, deszcz i śmieci. Gdy zapytano osoby badane o ocenę charakteru różnych przedmiotów, osoby mówiące po hiszpańsku oceniły mosty, zegary i skrzypce jako mające „cechy męskie“, takie jak siła, a osoby mówiące po niemiecku miały tendencję do myślenia o nich jako o smukłych i eleganckich. W przypadku przedmiotów takich, jak góry czy krzesła, które są rodzaju męskiego w języku niemieckim, a żeńskiego w języku hiszpańskim, efekt został odwrócony.

W innym eksperymencie, osoby francusko i hiszpańskojęzyczne poproszono o przypisanie ludzkich głosów do różnych przedmiotów w kreskówce. Kiedy mówiący po francusku zobaczyli zdjęcie widelca (la fourchette), większość z nich chciała mówić kobiecym głosem, ale mówiący po hiszpańsku, dla których el tenedor jest rodzaju męskiego, woleli dla niego piaszczysty męski głos. Niedawno psychologowie wykazali nawet, że „płeć języka“ tak mocno wdrukowuje w umyśle cechy płci dla przedmiotów, że te powiązania utrudniają zdolność zapamiętywania informacji przez osoby mówiące w danym języku.

Oczywiście wszystko to nie oznacza, że osoby mówiące po hiszpańsku, francusku czy niemiecku nie rozumieją, że martwe obiekty naprawdę nie mają płci biologicznej - Niemka rzadko myli męża z kapeluszem, a Hiszpanie nie pomylą łóżka z tą, która może w nim leżeć. Niemniej jednak, jednorazowe znaczenie płci, jakie zostało nałożone na wrażliwy młody umysł, powoduje, że osoby, w których języku ojczystym występują rodzajniki, widzą nieożywiony świat przez przyciemnione soczewki z odpowiednim znaczeniem i odpowiedzią emocjonalną, czego osoby mówiące po angielsku – którzy utknęli w swojej monochromatycznej pustyni „tego“ – są całkowicie nieświadomi. Czy na przykład różne rodzajniki „mostu“ w języku niemieckim i hiszpańskim, mają wpływ na kształt mostów w Hiszpanii i Niemczech? Czy emocjonalne mapy, nałożone przez system rodzajników, mają nadrzędne behawioralne konsekwencje dla naszego życia codziennego? Czy kształtują one upodobania, mody, zwyczaje i preferencje w swoich społeczeństwach? Przy obecnym stanie naszej wiedzy na temat mózgu, nie jest to coś, co można łatwo zmierzyć w laboratorium psychologicznym. Ale byłoby dziwne, gdyby tego nie zrobiono.

Obszar, w którym wyszły na jaw najbardziej uderzające dowody dotyczące wpływu języka na myślenie, to język przestrzeni – czyli sposób, w jaki opisujemy orientację w otaczającym nas świecie. Załóżmy, że chcesz dać komuś wskazówkę, jak dotrzeć do twojego domu. Możesz powiedzieć: „Za światłami skręć w pierwszą w lewo, potem drugą w prawo, a następnie zobaczysz biały dom przed tobą. Nasze drzwi są po prawej stronie“. Ale w teorii możesz również powiedzieć: „Za światłami jedź na północ, a następnie na drugim skrzyżowaniu jedź na wschód i zobaczysz biały dom prosto na wschodzie. Nasze drzwi są południowe“. Te dwa systemy wskazówek mogą opisywać tę samą trasę, ale opierają się na różnych systemach współrzędnych. Pierwszy podaje egocentryczne współrzędne, które zależą od naszego własnego ciała: oś lewo-prawo i prostopadła do niej oś przód-tył. Drugi system używa ustalonych kierunków geograficznych, które nie obracają się wraz z nami.

Uważamy, że warto korzystać z kierunków geograficznych, na przykład podczas wędrówek na terenach wiejskich, ale współrzędne egocentryczne całkowicie dominują w naszej mowie, gdy opisujemy małe przestrzenie. Nie mówimy: „Kiedy wyjdziesz z windy, idź na południe, a następnie drugimi drzwiami na wschód“. Powodem, dla którego system egocentryczny jest tak dominujący w naszym języku, jest to, że czujemy go jako łatwiejszy i bardziej naturalny. Poza tym, zawsze wiemy czy coś jest „za“ nami lub „przed“ nami. Nie potrzeba nam mapy lub kompasu, by się dogadać, po prostu to czujemy, bo współrzędne egocentryczne są wprost powiązne z naszym własnym ciałem i naszym bezpośrednim polem widzenia.

Ale potem pojawił się mało znany rodowity australijski język z północnego Queensland – Guugu Yimithirr, a wraz z nim zdumiewające uświadomienie, że nie wszystkie języki potwierdzają to, co do tej pory traktowaliśmy jako oczywiste. Faktycznie Guugu Yimithirr w ogóle nie korzysta z żadnych egocentrycznych współrzędnych. Antropolog John Haviland, a później językoznawca Stephen Levinson wykazali, że Guugu Yimithirr nie używa takich słów, jak „lewy“ lub „prawy“, „przed“ lub „za“, aby opisać położenie obiektów. Ilekroć my będziemy używać egocentrycznych współrzędnych, język Guugu Yimithirr będzie się opierał na generalnych kierunkach geograficznych. Jeśli ktoś mówiący tym językiem chce, żebyś się posunął na siedzeniu samochodu, żeby zrobić miejsce, powie „przesuń się trochę na wschód“. Aby powiedzieć, gdzie dokładnie zostawił coś w twoim domu, powie: "Zostawiłem to na południowym skraju zachodniego stołu“. Albo będzie cię ostrzegać „uważaj na tą dużą mrówkę na północ od twojej stopy“. Nawet kiedy będziecie oglądać film w telewizji, będzie dawał opisy oparte o orientację ekranu. Jeśli telewizor stoi na północ, a człowiek na ekranie się zbliża, to powie, że „nadchodzi z północy“.

Kiedy odkryto te osobliwości języka Guugu Yimithirr, zainspirowały one powstanie dużego projektu badawczego, dotyczącego języka przestrzeni. I okazało się, że język Guugu Yimithirr nie jest jakimś dziwadłem; języki, które opierają się głównie na współrzędnych geograficznych, są rozproszone po całym świecie, od Polinezji po Meksyk, z Namibii na Bali. Dla nas może się wydawać szczytem absurdu, aby nauczyciel tańca powiedział: „Teraz unieś swoją północną rękę i przesuń swoją południową nogę na wschód“. Ale niektórzy mogą stracić ochotę do śmiechu: kanadyjsko-amerykański muzykolog Colin McPhee, który w latach 30-tych spędził kilka lat na Bali, wspomina młodego chłopaka, który miał wielki talent do tańca. Ponieważ nie było instruktora tańca we wsi dziecka, McPhee załatwił mu pobyt u nauczyciela w innej wiosce. Ale gdy po kilku dniach przyszedł, aby sprawdzić postępy chłopca, okazało się, że chłopak jest przygnębiony, a nauczyciel zirytowany. Nie można było chłopca niczego nauczyć, ponieważ zwyczajnie nie rozumiał instrukcji. Kiedy mówiono mu: zrób „trzy kroki na wschód“ lub „skłon na południowy zachód“, nie wiedział, co ma zrobić. Chłopiec nie miałby najmniejszego problemu z kierunkami w swojej wiosce, ale ponieważ krajobraz w nowej wsi był całkowicie obcy, był zdezorientowany i zmieszany. Dlaczego nauczyciel nie użył innych instrukcji? Prawdopodobnie by odpowiedział, że „zrób trzy kroki do przodu“ lub „wygnij się do tyłu“, to szczyt absurdu.

Tak więc, różne języki z pewnością pozwalają nam mówić o przestrzeni na wiele różnych sposobów. Ale czy to koniecznie oznacza, że musimy myśleć w różny sposób o przestrzeni? Właśnie teraz powinno nam się zapalić czerwone światło, bo nawet jeśli w danym języku nie ma słowa „za, z tyłu“, to nie oznacza, że osoby mówiące nim nie będą w stanie zrozumieć tego pojęcia. Zamiast tego powinniśmy poszukać ewentualnych konsekwencji związanych z tym, do jakiego rodzaju komunikacji języki o orientacji geograficznej zobowiązują osoby nimi mówiące. W szczególności powinniśmy dowiedzieć się, jakie nawyki myślowe mogą się rozwinąć ze względu na konieczność określania przez cały czas kierunków geograficznych.

Aby mówić w języku Guugu Yimithirr, musisz wiedzieć w każdym momencie swojego świadomego życia, gdzie są główne kierunki geograficzne. Musisz mieć w swoim umyśle kompas, który działa cały czas, dzień i noc, bez przerwy na lunch lub weekend, ponieważ w przeciwnym razie nie będziesz w stanie nadać najbardziej podstawowej informacji lub zrozumieć, co mówią ludzie wokół ciebie. Rzeczywiście, osoby mówiące w językach o orientacji geograficznej wydają się mieć niemal nadludzkie poczucie orientacji. Niezależnie od warunków widoczności, bez względu na to, czy są w gęstym lesie czy na otwartej przestrzeni, czy na zewnątrz czy w pomieszczeniu, czy nawet w jaskiniach, czy stacjonarnie czy w ruchu, mają poczucie kierunku. Nie patrzą na słońce i nie zatrzymują się na chwilę, by dokonać obliczeń zanim powiedzą: „Na północ od twojej stopy jest mrówka“. Po prostu czują, gdzie jest północ, południe, zachód i wschód, podobnie jak osoby ze słuchem absolutnym czują każdą nutę bez konieczności obliczania interwałów. Istnieje wiele opowieści o tym, co dla nas może wydawać się niewiarygodnymi wyczynami na orientację geograficzną, lecz dla osób mówiących takimi językami, stanowi to oczywistość. Pewien raport mówi o tym, jak osoba z południowego Meksyku, mówiąca w języku Tzeltal, została obrócona ponad 20 razy z zawiązanymi oczami w zaciemnionym domu. Wciąż z zawiązanymi oczami i zawrotami głowy, bez wahania wskazała kierunki geograficzne.

Jak to działa? Konwencja komunikacji z uwzględnieniem współrzędnych geograficznych, od najmłodszych lat zmusza osoby mówiące, aby w każdej sekundzie swojego życia zwracały uwagę na wskazówki pochodzące z fizycznego środowiska (pozycja słońca, wiatru i tak dalej) i by w danym momencie rozwijały dokładną pamięć własnej zmiany położenia w przestrzeni. Więc codzienna komunikacja w języku o orientacji geograficznej zapewnia najbardziej intensywne ćwiczenie orientacji przestrzennej (szacuje się, że aż 1 słowo na 10 w normalnej rozmowie w języku Yimithirr Guugu to „północ“, „południe“, „zachód“ lub „wschód“, czemu często towarzyszy określona gestykulacja). Ten nawyk ciągłej świadomości kierunku geograficznego jest wpajany niemalże od dzieciństwa: badania wykazały, że dzieci w takich społeczeństwach zaczynają korzystać z kierunków geograficznych już w wieku 2 lat i całkowicie opanowują ten system w wieku 7 lub 8 lat. Przy tak wczesnym i intensywnym ćwiczeniu, nawyk szybko staje się drugą naturą, łatwo i bezwiednie. Kiedy zapytano osoby mówiące w języku Guugu Yimithirr, skąd wiedzą, gdzie jest północ, nie mogli tego wyjaśnić, tak samo, jak ty nie możesz wyjaśnić, skąd wiesz, gdzie jest „za“.

Zdolność do określania kierunków musi obejmować więcej niż tylko sam moment mówienia. Jeśli mówisz w języku Guugu Yimithirr, twoje wspomnienia czegoś, co mógłbyś kiedykolwiek chcieć przywołać, będą musiały być przechowywane jako część obrazu razem z głównymi kierunkami geograficznymi. Pewien mężczyzna mówiący językiem Guugu Yimithirr został sfilmowany, jak opowiadał przyjaciołom historię o tym, jak w młodości wpadł do wody pełnej rekinów. Razem z inną starszą osobą zostali zaskoczeni przez burzę i ich łódź się wywróciła. Obaj wskoczyli do wody i udało im się przepłynąć prawie trzy mile do brzegu, po czym odkryli, że misjonarz, dla którego pracowali był znacznie bardziej zaniepokojony utratą łodzi niż odczuwał ulgę z powodu ich cudownej ucieczki. Oprócz dramatycznej treści, zadziwiającą sprawą w tej historii było to, że była zapamiętana poprzez główne kierunki geograficzne: wskoczył do wody po zachodniej stronie łodzi, jego towarzysz po wschodniej stronie łodzi, ujrzeli ogromnego rekina, który płynął na północy i tak dalej. Może główne kierunki geograficzne powstały właśnie ze względu na takie okazje? Cóż, zupełnie przez przypadek, ta sama osoba została sfilmowana kilka lat później, kiedy opowiadała tę samą historię. Główne kierunki geograficzne dokładnie zgadzały się w obu opowiadaniach. Jeszcze bardziej niezwykłe były spontaniczne gesty towarzyszące opowiadaniu historii. Na przykład, kierunek geograficzny, w którym wywróciła się łódź, został prawidłowo pokazany za pomocą gestykulacji, niezależnie od kierunku, w jakim była zwrocona osoba mówiąca na obu filmach.

Eksperymenty psychologiczne wykazały również, że w pewnych okolicznościach osoby mówiące w językach w stylu Guugu Yimithirr pamiętają nawet "tę samą rzeczywistość" inaczej niż my. Odnotowano gorącą dyskusję o interpretacji niektórych z tych eksperymentów, z której wydaje się wypływać jeden wniosek, że podczas gdy my jesteśmy uczeni, by pomijać zjawisko obrotów w różnych kierunkach, kiedy umieszczamy informację w pamięci, osoby mówiące w językach o orientacji geograficznej są uczone, by tak nie robić. Sposobem na zrozumienie tego, jest wyobrażenie sobie, że jest się w podróży razem z osobą mówiącą takim językiem i przebywa się w olbrzymim kompleksie hotelowym z licznymi korytarzami o identycznie wyglądających drzwiach. Przyjaciel przebywa w pokoju naprzeciwko twojego pokoju i kiedy wchodzisz do jego pokoju, widzisz dokładną replikę swojego: po lewej stronie te same drzwi do łazienki, po prawej stronie ta sama szafa lustrzana, po lewej ten sam główny pokój z tym samym łóżkiem, a za nim te same zaciągnięte zasłony, po prawej pod ścianą to samo biurko, na lewym rogu biurka ten sam zestaw telewizyjny i ten sam aparat telefoniczny na prawym. Krótko mówiąc, widzisz ten sam pokój dwa razy. Ale kiedy twój przyjaciel przychodzi do twojego pokoju, będzie widział coś zupełnie innego, ponieważ wszystko jest odwrócone względem kierunku północ-południe. W jego pokoju łóżko było na północy, natomiast w twoim jest na południu; telefon, który w jego pokoju był na zachodzie, teraz jest na wschodzie, i tak dalej. Więc, podczas gdy ty zobaczysz i zapamiętasz ten sam pokój dwa razy, osoba mówiąca językiem o orientacji geograficznej zobaczy i zapamięta dwa różne pokoje.

Nie jest nam łatwo pojąć, w jaki sposób doświadczają świat osoby mówiące Guugu Yimithirr wraz z przecinaniem głównych kierunków geograficznych nakładanych na każdy obraz myślowy i każdy element pamięci obrazu. Nie jest też łatwo spekulować na temat tego, w jaki sposób języki o orientacji geograficznej wpływają na obszary związane z doświadczeniami innymi niż orientacja przestrzenna – czy mają na przykład wpływ na poczucie tożsamości danej osoby, albo kształtują mniej egocentryczny światopogląd. Ale jeden z dowodów mówi: jeśli byś zobaczył człowieka mówiącego w języku Guugu Yimithirr, jak wskazuje na siebie, to w naturalny sposób przyjąłbyś, że chce on zwrocić na siebie uwagę. W rzeczywistości wskazywałby zgodnie z kierunkiem geograficznym na coś, co dzieje się za jego plecami. Ponieważ my zawsze jesteśmy w centrum świata, to nigdy nie przyszłoby nam do głowy, że wskazanie w kierunku naszej klatki piersiowej może oznaczać coś innego, niż zwrócenie uwagi na siebie; osoby mówiące w języku Guugu Yimithirr wskazują przez (poprzez) siebie, jakby byli powietrzem i ich istnienie nie miało znaczenia.

W JAKI INNY SPOSÓB język, którym mówimy może wpływać na nasze doświadczanie świata? Ostatnio w szeregu pomysłowych eksperymentów wykazano, że nawet kolory odbieramy przez pryzmat naszego ojczystego języka. Są radykalne różnice w sposobie, w jaki języki tną spektrum światła widzialnego, np. zielony i niebieski są w języku angielskim odrębnymi kolorami, ale w wielu językach są uważane za odcienie tego samego koloru. I okazuje się, że kolory, które w naszym języku rutynowo traktujemy jako odrębne, mogą wzbogacić naszą czysto wizualną wrażliwość na pewne różnice kolorów w rzeczywistości, tak, że nasze mózgi uczą się wyolbrzymiać odległość pomiędzy odcieniami kolorów, jeżeli mają one różne nazwy w naszym języku. Może się wydać dzwine, że nasze doświadczenie malarstwa Chagalla w pewnym stopniu faktycznie zależy od tego, czy nasz język ma słowo na określenie niebieskiego.

W najbliższych latach, naukowcy mogą być w stanie również rzucić światło na wpływ języka na bardziej subtelne obszary percepcji. Na przykład, niektóre języki, takie jak Matses w Peru, zobowiązują osoby w nich mówiące, tak jak w przypadku najlepszych prawników, do dokładnego określenia, w jaki sposób wiedzą o rzeczach, o których mówią. Nie można po prostu powiedzieć, tak jak w języku angielskim: „Zwierzę przeszło tędy“. Musisz określić, stosując inną formę słowną, czy to było bezpośrednie doświadczenie (widziałeś przechodzące zwierzę), wywnioskowałeś o tym (widziałaś ślady), przypuszczałeś (zwierzęta generalnie przechodzą tamtędy tej porze dnia), słyszałeś lub inne. Jeżeli oświadczenie jest wygłoszone na podstawie nieprawidłowego „wnioskowania“, wówczas uważa się je za kłamstwo. Więc jeśli, na przykład, zapytasz mężczyznę mówiącego w języku Matses o to, ile ma żon, jeżeli nie może zobaczyć wszystkich swoich żon w danym momencie, będzie musiał odpowiedzieć w czasie przeszłym i powie coś w tym stylu: „Były dwie, kiedy ostatni raz sprawdzałem“. Poza tym wszystkim, zważywszy, że jego żony nie są w tej chwili obecne, nie może być absolutnie pewien, że jedna z nich nie umarła lub nie uciekła z innym mężczyzną, odkąd ostatnio je widział, nawet jeśli było to tylko pięć minut temu. Więc nie może powiedzieć o tym z calkowitym przekonaniem w czasie teraźniejszym. Czy potrzeba ciągłego myślenia o epistemologii (teorii poznania), w taki ostrożny i wyszukany sposób, daje osobom mówiącym świadomość poglądów na życie lub poczucia prawdy i związku przyczynowego? Kiedy nasze narzędzia doświadczalne będą mniej tępe, wówczas takie pytania będzie można poddać badaniom empirycznym.

Przez wiele lat nasz język ojczysty wydawał się być „więzieniem“, tak że ograniczał naszą zdolność do rozumowania. Kiedy okazywało się, że nie ma dowodów, by tak twierdzić, wówczas przyjmowano, że ludzie ze wszystkich kultur myślą zasadniczo w ten sam sposób. Ale na pewno błędem jest przecenianie znaczenia myślenia abstrakcyjnego w naszym życiu. Poza tym, jak wiele codziennych decyzji podejmujemy w oparciu o dedukcję w porównaniu z tymi kierowanymi przez przeczucia, intuicję, emocje, impulsy czy praktyczne umiejętności? Nawyki myślowe, które nasza kultura wpaja nam od dzieciństwa, kształtują naszą orientację w świecie i nasze reakcje emocjonalne względem obiektów, które spotykamy, a ich konsekwencje prawdopodobnie wykraczają daleko poza to, co zostało do tej pory eksperymentalnie udowodnione; mogą mieć także wyraźny wpływ na nasze przekonania, wartości i poglądy. Możemy jeszcze nie wiedzieć, jak bezpośrednio mierzyć te konsekwencje lub jak ocenić ich wkład w kulturowe lub polityczne nieporozumienia. Ale pierwszym krokiem, jaki możemy zrobić w kierunku wzajemnego zrozumienia, to przestać udawać, że wszyscy myślimy tak samo.

Źródło: http://www.nytimes.com/2010/08/29/magazine/29language-t.html?pagewanted=all&smid=fb-share&_r=2&

 
Facebook
Facebook
Facebook